O uczuciach

Ostatnie zajęcia były domknięciem całego cyklu treningu. Jednak nie poświęciliśmy zajęć jedynie na podsumowania. Na początku podzieliliśmy się na 3 grupy. Każda osoba dostała jedną kartkę papieru, co w sumie dawało 6 na grupę. Za zadanie dostaliśmy narysować uzdrawiające miejsce. Jednak nie każdy z osobna, lecz wspólnie. Każda kartka miała być częścią większego obrazu. Po skończeniu mieliśmy wypisać cechy uzdrowiciela, a następnie z wszystkich zebranych wybrać trzy najważniejsze według nas. W końcowym etapie zadania pisaliśmy historię związaną z bezpiecznym miejscem, które narysowaliśmy, oraz uzdrowicielem o wskazanych cechach. Po skończeniu, kolejno odgrywaliśmy przedstawienia na podstawie opowieści. Moja grupa narysowała łóżko, a dokładniej różową pościel. Z czterech kartek zrobiłyśmy kołdrę, a z dwóch kolejnych poduszki. Nasz uzdrowiciel powinien być empatyczny, dbać o los innych oraz chętnie nieść pomoc innym. W innych grupach również pojawił się motyw łóżka, a także rzeki w lesie. W naszej historii bohaterką była mała dziewczynka. Po ciężkim dniu, gdy uśmierciła swojego chomika, zaszyła się w swoim łóżku. Na początku śniły jej się koszmary, jednak później przybyła tęczowa wróżka na różowym jednorożcu, która wybawiła ją z opresji. W opowieściach wyraźnie zarysował się motyw uzdrawiającej mocy snu. Dla mnie najlepszą częścią zajęć było odgrywanie scenek. Można było wczuć się w swoją rolę i przenieść do krainy, w której miała miejsce akcja. Uzdrowienie, które pojawiło się na końcu każdej historii, a szczególnie naszej, przyniosło mi duże ukojenie. Drugą część zajęć poświęciliśmy na podsumowanie całego cyklu zajęć. Zastanawialiśmy się, jakie doświadczenia zabrać dla siebie do życia osobistego, a jakie do życia zawodowego. Dużo osób mówiło o głębszym i lepszym poznaniu siebie poprzez pracę z symbolem. Natomiast w przyszłym zawodzie niewątpliwie przyda nam się rodzaj pracy z pacjentami poprzez właśnie symbol. Dowiedzieliśmy się, że często pierwsza myśl może być tą najbardziej wartościową.
Podejrzewam, że moim pierwszym doświadczeniem związanym z uzdrawianiem była wizyta u lekarza, kiedy pierwszy raz zachorowałam. Jednak najbardziej kojarzy mi się ono z uzdrawianiem chorych przez Jezusa. Myślę, że te opowieści z Biblii ukształtowały we mnie wiarę. Także to kiedy Polska odzyskała niepodległość można uznać za symboliczne uzdrowienie. Choroba może nie objawiać się jedynie somatycznie. Możemy czuć się również chorzy mentalnie i nie mam tu na myśli typowych chorób psychicznych. Zmęczenie, wyczerpanie pracą, przytłoczenie to stany, które zdarza nam się odczuwać, jednak nie traktujemy ich jak choroby, na które można znaleźć lek. Tymczasem tu również można się uzdrowić. Dla każdego sposób będzie inny. Jedna osoba poczuje się lepiej uprawiając sport, inna idąc wcześniej spać. Ważne jest to, że możemy sobie samemu pomóc. Warto również pomagać nie tylko sobie, ale i innym. Każdy w życiu przechodzi gorsze momenty. Choroba jest dla mnie takim chwilowym spadkiem w dół.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *